Warszawiacy dla Rajki

Dzisiaj odbędzie się aukcja w Desie na rzecz leczenia Róży Dixon, córeczki Joanny Rajkowskiej i Andrew Dixona. Pół Warszawy włączyło się w działania mające na celu uzbieranie pieniędzy na konsultacje, operacje, badania 11-miesięcznej chorej na raka dziewczynki. Jedyne, co możemy zrobić, to zebrać pieniądze i czekać.

Dzisiaj odbędzie się aukcja w Desie na rzecz leczenia Róży Dixon, córeczki Joanny Rajkowskiej i Andrew Dixona. Pół Warszawy włączyło się w działania mające na celu uzbieranie pieniędzy na konsultacje, operacje, badania 11-miesięcznej chorej na raka dziewczynki. Jedyne, co możemy zrobić, to zebrać pieniądze i czekać.



W oczach Róży są dwa guzy. Jeden ma 13mm, drugi 8mm. Lekarze mówią, że cudem widzi. W czasie majówki w kilka osób spędziliśmy popołudnie w Skaryszaku. Był mini grill, białe wino, koce, wymiana zabawek między dzieciakami, zmiany pieluch w wersji opener. Róża jest siłaczką. Bawi się, próbuje stać o własnych siłach, chichra się, jakby nic nie robiła sobie z choroby. Jedyne, co może świadczyć, że walczy z poważną chorobą, to mały zez, przerzedzone włosy i niewielka blizna na szyi, którędy podawana jest chemia.


Róża jest super kontaktowa, zaczepna i rozumie wszystko, co mówi do niej Rajka, której nigdy nie widziałam tak pogodnej i tak silnej. To nie jest już ta sama Rajka, z którą wspólnie walczyliśmy z wiatrakami w postaci Lecha Kaczyńskiego o nowe liście dla Palmy na Rondzie de Gaulle`a, które kompletnie wywiało po pewnej listopadowej burzy 2004 roku.

Rajka jest super mamą. Cały czas zagaduje Małą, tarmosi, pozwala wchodzić sobie na plecy, głowę, chwali za jeszcze nieudane próby stania na nogach. Daje siłę córce. Nawet jak rozmawiamy o leczeniu, nie ma czarnych scenariuszy, bo jest moc. Moc od ludzi, którzy poświęcili się ciężkiej pracy organizowania dwóch najbliższych wydarzeń.
Mam wrażenie, że są nas setki, ale kilka osób w sposób szczególny poświęciło swój czas. Pani Joanna Borkowska, którą zwerbował Tomasz Kosiński, sprowadziła nasz chaotyczny entuzjazm do wymogów Desy. Kasia Górna skontaktowała się i odebrała prace od ponad 50 artystów, część z nich oddając do oprawienia w Galerii Grafiki i Plakatu. Loteria w klubie 1.500m2 to praca Mike'a Urbaniaka, Brzozy, Igora, Enveego, moja. Fanty przekazane na loterię to prawdziwe szaleństwo. Na przykład Bartosz Stroiński przekazał białą powyciąganą bluzkę z logo „Solidarności”, która przeleżała w jego szafie 23 lata – od wyborów w 1989 roku.

Warszawiacy stanęli na wysokości zadania. Potrafimy być solidarni. Umiemy działać razem. Teraz musimy być tylko cierpliwi. I wierzyć, że za 9 tygodni, po 3 dawkach bardzo mocnej chemii podawanej w Anglii guzy znikną lub zmniejszą się na tyle, że uzbierane przez warszawiaków pieniądze będą mogły być wydane na operację skutecznie usuwającą raka.

Czuję, że jesteśmy świadkami prawdziwego czary mary...
Trwa ładowanie komentarzy...